1/05/2014



przeskakiwała kolczaste rośliny gdzieś głębiej niż to możliwe osadzone mówiąc o samej istocie rzeczy i swojej, wyostrzał jej się kolor tęczówek gdy powtarzając "lubię, gdy pragnę być wszędzie naraz" powstrzymywała się zapisując skrupulatnie
/gubimy się w doszukiwaniu
w drobinach artefaktów
potężnych przeświadczeń
czułości tam matki
łatwości wcielenia
nieznośnie ciepłej miękkości
muśnięć stóp zimnych
twierdzeń ostatecznych
czasu, który
nie ma miejsca
w przestrzeni, która
nie ma końca

znów poczucie boskości cielesnej
definitywnie szalenie delikatnej




gubię się w sobie dwóch
trzech?
chcę powiązań w i e l o ś c i

powielać m i ł o ś c i
uciekam się
uciskam się